Każda czynność czy sposób na robienie czegoś, jeśli zaczyna rządzić naszym życiem, staje się niebezpieczny. To dotyczy jednego słusznego sposobu obierania warzyw, wychowywania dzieci, spędzania wolnego czasu czy masturbacji.

Jeśli nie jesteś w stanie kochać się ze swoją partnerką/swoim partnerem bo podniecasz się tylko przy samomiłości, gdy pod powiekami wyświetlasz pikantną fantazję – to masz taki sam problem jak niemożność spędzenia wspólnie czasu przy herbacie, bo jeszcze dziś nie przebiegłeś swojego zwyczajowego dystansu. Uzależnienie od biegania, palenia, picia czy fantazjowania jest tak samo kiepskie w każdym z tych przypadków.

Ale, ale – fantazjować można i w czasie miłości solo i w momencie zbliżenia z drugą osobą. Cel jest zawsze ten sam – podkręcić podniecenie i pomóc sobie w osiągnięciu spełnienia. Uczciwie – rzadko kiedy można osiągnąć orgazm tylko poprzez stymulację stref erogennych. Nawet gdyby pieścił twoją clittoris mistrz operowania językiem (albo twoje klejnoty najlepsza nałożnica z gorącymi ustami) – jeśli w tym czasie w twojej głowie galopują myśli o niewypełnionym PITcie – to kiepsko widzę szansę na głośny finał.

Seks zaczyna się w głowie. Ba – seks mieszka w głowie.

Jeśli myślami nie skoncentrujesz się na erotyce, dotyku, zmysłowości sytuacji, w której jesteś – nie poczujesz spełnienia. Skoro więc najwięcej zależy od myśli, dlaczego nie miałyby to być myśli lubieżnie erotyczne, czerpiące właśnie z fantazji?