Nowa nałożnica Władcy

Jej szkolenie dobiegło końca. Była teraz kimś innym, zupełnie odmiennym niż ta nieśmiała, podporządkowana dziewczyna sprzedana przez męża za długi.

Jej pan, władca Królestwa Mahita, widział ją tylko raz – gdy na targu niewolników stała naga, przypięta do słupa, z nogami w lekkim rozkroku przymocowanymi obręczami w kostkach do desek podestu. Podszedł wtedy do niej, ale w przeciwieństwie do innych kupujących nic nie mówił. Patrzył tylko intensywnie, głęboko, tak, jakby chciał przeniknąć przez warstwę jej wstydu, łez i upokorzenia. W końcu jej oddech uspokoił się, ciało wystawione na widok publiczny rozluźniło, a rysy twarzy złagodniały. W jej oczach zaczęła pojawiać się siła kobiety. Zmrużyła je lekko, nieświadomie polizała wargę. On nieśpiesznie i delikatnie dotknął dłonią jej policzka, przesunął w dół po szyi , musnął obojczyk – i wtedy zadrżała. To było jej wrażliwe miejsce, nikt o nim nie wiedział, a teraz on go dotknął. I spodobała mu się jej reakcja, bo cień uśmiechu przemknął po jego ustach. Po chwili dłoń kontynuowała wędrówkę w dół, przez pierś, potem pieszczotliwym niemal ruchem zatoczyła mały krąg po jej brzuchu. Na szczęście mimo fatalnych warunków w jakich przebywała przez ostatnie dwa tygodnie, jej ciało nie straciło prawie nic ze swojej miękkości. I teraz ten mężczyzna mógł dłonią wyczuć zaokrąglenia łona, a potem uda i pośladków. Podobało mu się, to co czuł. Ciągle patrząc jej w oczy wsunął rękę pomiędzy jej rozszerzone nogi i ciepłą dłonią otulił jej joni. Przez sekundę spięła się w oczekiwaniu na włożenie palca do środka, tak jak to robili z nią inni oglądający, ale nic takiego nie nastąpiło. Dłoń spokojnie leżała przynosząc ciepło. Spojrzała mu w oczy. Ich oddechy zlały się w jeden rytm. Poczuła że coś zaczyna się dziać w środku niej, coś ledwie wyczuwalnego, ale będącego jej istotą. Coś budziło się do życia, i czuła jakby wszystkie cząsteczki krwi zaczynały zbiegać się w jej malutkim klejnocie ukrytym wśród dwóch różowych płatków.

Nagle, ciągle tak intensywnie patrząc jej w oczy, poruszył jednym palcem naciskając dokładnie w tym miejscu, które zaczynało drżeć. Wciągnęła powietrze i mimowolnie wypchnęła biodra w jego stronę.

Po chwili delikatnie zabrał rękę, i powiedział cichym, ale stanowczym głosem: Jesteś ogniem. Będziesz płonąć dla mnie.

A potem skinął lekko ręką dając znak stojącemu niedaleko nich handlarzowi, że ją kupuje.
Od tego czasu nie widziała go ani razu.

Została przewieziona do komnat, które stały się jej domem. Przez kilka dni nic nie musiała robić, a służące dbały tylko o to, żeby odpoczywała. Powoli zamykała w pamięci szufladę ze zdarzeniami, które miały miejsce przez przybyciem tutaj.

Po około tygodniu spania, lenistwa, pachnących kąpieli, spacerów i rozmyślań przyszła do niej piękna kobieta, która wyjaśniła jej na czym będzie polegać przeznaczone dla niej szkolenie. Została kupiona przez potężnego władcę jako jego nałożnica. Jeśli go zadowoli, będzie mogła zostać jego ulubienicą, a może nawet towarzyszką poza sypialnią. Więc tylko od niej zależy jak teraz będzie wyglądać jej życie.

Kobieta była Wtajemniczoną w Moc Dakini i miała za zadanie nauczyć nowo kupioną niewolnicę ceremonii czczenia Męskości.

Przez kilka miesięcy jej ciało było masowane i pobudzane przez pomocnice Wtajemniczonej, aż znała każdy milimetr swojej istoty. Teraz jej kobiecość znaczyła tyle co ona sama. Nie ograniczała się do piersi, joni, czy kilku innych wrażliwych miejsc.

Doświadczyła orgazmów po tak różnych stymulacjach, o tak różnych intensywnościach, że wcześniej nigdy nie przypuszczałaby, że to możliwe. A teraz potrzebowała ich do życia tak jak powietrza.

Nauczyła się też jak wielbić ciało mężczyzny. Jak pieścić, dotykać, muskać oddechem, drażnić włosami przesuwanymi po brzuchu, jak masować, jak wprowadzić pożądanie na szczyt, a potem przez długi czas nie pozwolić mu wybuchnąć.

Potrafiła doprowadzić mężczyznę do rozkoszy samym swoim spojrzeniem przesuwanym po jego ciele. Swoim przyśpieszonym oddechem, językiem, którego koniuszkiem oblizywała napuchnięte wargi. Służący, na których ćwiczyła, opuszczali komnatę na nogach wilgotnych od nasienia i długo nie mogli dojść do siebie po spotkaniu z nią.

Była ogniem.

A dziś miała pokazać kim jest swojemu Władcy.

Starannie się przyszykowała. Podkreśliła czarną kredką oczy, za uszami wtarła olejek jaśminowy, najsilniejszy afrodyzjak.
Na czoło nałożyła rubinowe bindi, a dwa malutkie kryształki umieściła w zewnętrznych kącikach oczy.
Dłonie rano zostały przyozdobione henną, teraz tylko założyła bransoletki. Inne, z malutkimi dzwoneczkami zapięła na kostce u nogi.
Piersi najpierw ozdobiła malutkimi klejnocikami migoczącymi wokół sutków, potem wtarła w rowek pomiędzy nie kolejną kroplę olejku.
Na koniec założyła mieniący się iskrami, misternie utkany staniczek, który co prawda zakrywał, ale jednocześnie swoim pięknem przyciągał spojrzenia tak, że nie można było oczu oderwać od dwóch ukrytych pod spodem półkul.

Klejnoty wokół pępka. Nakładając je, wyobraziła sobie język mężczyzny wnikający do środka, a potem zataczający kręgi wokół. Drgnęła.

Ze szklanej buteleczki stojącej obok nalała na dłoń płyn – kolejny sekretny olejek. Delikatnie wtarła go między nogami, palcami rozchylając swoje płatki i leciutko wsuwając je do środka. Poczuła miłe ciepło, i znów pomyślała o tym, jak to będzie, gdy on w końcu zacznie jej smakować.

Wokół bioder założyła opaskę ze złotych monet splecionych połyskującą nicią. Nanizane koraliki i dzwoneczki sięgały w dół wzdłuż jej nóg, przyciągając wzrok również w te miejsce. Pomiędzy kunsztownym splotem widać było włoski na jej joni, kusząco pokazujące się lub chowające.

Na koniec zakryła część głowy delikatnym jak mgiełka, przeźroczystym welonem, który spłynął otulając tiulem całą jej postać.

Była gotowa.

Wstał, gdy weszła do komnaty rozświetlonej blaskiem świec. Podszedł do niej, znów otulając ją swoim spojrzeniem. Utonęła w nim. Pożądanie, które w nim zobaczyła mieszało się z szacunkiem i podziwem. Żadne słowa, żadne komplementy nie były potrzebne. Wystarczyło, że patrzył na nią w ten sposób, jakby była jedyną kobietą na ziemi, jednocześnie zaznaczając, że on jest jedynym mężczyzną, który ma do niej prawo. Poczuła się piękna.

Wziął ją za rękę i poprowadził w stronę rozłożonych na podłodze poduszek. Usiedli na przeciw siebie. Ich oczy spotykały się, spojrzenia umykały, na ustach błądziły uśmiechy. Wziął z tacy przygotowane słodycze – niebiańską watę, palcami oderwał kawałek i podał jej do ust. Okruszki spadły na jej piersi. Słodka i delikatna jak mgiełka wata roztopiła się na jej języku. Potem ona nakarmiła jego, a gdy zamknął usta, przesunęła po nich palcem. Leciutko, jakby badała czy będą właściwe do tego, co sobie zaplanowała. Potem, przybierając maskę zawstydzenia, spuściła wzrok.

Z białej kulki został ostatni kawałek. Podał jej go do ust, lecz gdy chciał wyjąć palec przytrzymała go zębami, otoczyła wilgotnymi wargami i zaczęła lekko ssać. Poczuł na opuszku muskanie języka. Zacisnął zęby, bo fala pożądania go poraziła.

Tak, ta niewolnica zdecydowanie była ogniem, nie mylił się.

Wstał. Podeszła do niego kołysząc biodrami, dzwoniąc bransoletkami na nadgarstkach i kostce, a przy każdym kroku jej piersi lekko falowały. Odważnie i zaczepnie patrząc mu w oczy zdjęła welon, który spadł na podłogę.

A potem zbliżyła się jeszcze bardziej i zaczęła go rozbierać. Najpierw koszula, potem spodnie. Był nagi.

– Pokaż mi piersi – usłyszał swój zachrypnięty głos. Posłusznie sięgnęła do zapięcia i zdjęła migoczący staniczek. Odłożyła go na podłogę, a potem stanęła na wprost niego. Patrzył, a potem palcem wskazującym i kciukiem zaczął masować i ściskać jej sterczące sutki. Były takie piękne – nabrzmiałe, ciemnoróżowe, otoczone malutkimi klejnocikami. Przez sekundę poczuł, że dłużej nie wytrzyma, że chce ją przewrócić, a potem włożyć pomiędzy nie swojego lingama i przesuwać tak długo pocierając, aż skropi je swoim nasieniem. Zadrżał, a ona wyczuwając jego stan cofnęła się.

Gdy oddechy trochę się uspokoiły dłonią zmusiła go do klęknięcia, a potem położenia się na miękkim dywanie. Rozejrzała się po komnacie, odnalazła to czego szukała i podeszła do stołka koło łóżka. Obserwował każdy jej krok, falowanie, kołysanie, migotanie światła na jej skórze. Tymczasem ona sięgnęła po buteleczkę przygotowaną specjalnie na tą okazję. To mieszanka olejków, która relaksując jednocześnie wzmacnia poczucie męskości i pożądania. Drzewo cedrowe, ylang-yland, świerk niebieski, cyprys – połączone stawały się zaklęciem dla męskiego ciała i umysłu.

Wylała trochę olejku na dłonie, roztarła go, a potem zaczęła masować jego ciało.
Zaczęła od pleców, ramion, barków. Masowała raz mocno, raz delikatnie, rozluźniając jego mięśnie, by za chwilę niespodziewanie przejechać po nich paznokciami i znów spowodować ich napięcie. Poddając się temu, czekał.

W końcu jej dłonie zsunęły się na pośladki mężczyzny. Najpierw muskała na zmianę z ugniataniem, aż w końcu znów poczuł jak go drapie. Uniósł biodra ku górze. Nie drażniła go dłużej, tylko wsunęła dłoń między jego nogi dotykając palcami wrażliwej skóry klejnotów.

Przewrócił się na wznak licząc na to, że w końcu zajmie się jego twardym Korzeniem. Tak bardzo tego już pragnął.

Ale ona wiedziała, że rozkosz na którą się czeka jest cenniejsza od tej, którą się dostaje. Rozchyliła jego nogi i palcami znów zmoczonymi w olejku, a po chwili również językiem zaczęła pieścić pachwinę, tę część pomiędzy jądrami a udem, która zwykle jest ignorowana. A niesłusznie, bo jej drażnienie dostarcza niespotykanej obietnicy. Zacisnął dłonie na poduszkach, ale nie był w stanie spowolnić oddechu. Tymczasem jej język powoli zmierzał ku klejnotom. Poczuł na jądrach wilgoć i ciepło. Masowała go, czubeczkiem przesuwając wzdłuż zmarszczek, a potem długimi wilgotnymi liźnięciami przeciągała od podstawy moszny aż do początku lingama.

Minęła wieczność gdy w końcu jej dłoń delikatnie chwyciła go, a potem przesunęła się w górę i znieruchomiała tuż przed główką. Niewolnica patrzyła ze skupieniem na jego sztywnego lingama, a jej dłoń rytmicznie zaciskała się i rozluźniała. Poczuł, że za chwilę eksploduje, więc ruszył biodrami w górę, żeby zmusić ją do ruchu dłonią wzdłuż Korzenia, bo samo zaciskanie to już było za mało.

– Ćććć – szepnęła, przytrzymała mu biodra na ziemi i patrząc prosto w oczy powoli zbliżyła usta do jego czubka. Zastygła milimetry nad nim. Czuł owiewający go oddech, wyobrażał sobie miękkość zaciskających się warg, ale ona czekała. I wciąż spokojnie patrzyła mu w oczy.

– Błagam,weź mnie do ust – wychrypiał łapiąc oddech.

Wtedy zniżyła głowę i poczuł jej wargi. Miękkość, ciepło, wilgoć. Ale wciąż było za mało, wciąż się nie poruszała, tylko delikatnie przesuwała ustami na granicy główki i trzonu. Jakby badała, zastanawiając się czy warto.

A potem wysunęła go z ust, lecz zanim zdążył zaprotestować, poczuł delikatne muśnięcia czubka języka na tej malutkiej strunie pionowo umieszczonej od spodniej strony główki. Jakby motyl trzepotał skrzydełkami.

Nie mógł się już dłużej pohamować. Zaczął ją błagać, jęczeć, głośno oddychać, wypychać biodra. Fala nadchodzącej rozkoszy była zbyt silna, żeby dał radę się kontrolować. Teraz on stał się niewolnikiem.

Brała go w usta głęboko lub tylko na czubku, zmieniała rytm i siłę. Rozpadł się, gdy samym językiem zaczęła miękko i szybko lizać obrys główki zataczając na jej granicy wzdłuż fałdy okręgi. Potem czubkiem drażniła ujście. I znów wchłonęła go po nasadę, mocno zaciskając wargi.

A potem, wiedząc, że wygrała, że jej los jest przesądzony, kucnęła pomiędzy jego rozrzuconymi nogami, zacisnęła dłoń pod główką, przesunęła ją do góry, a potem troszkę cofnęła. W ten sposób z jej zaciśniętej pięści wystawał czubek jego Korzenia z mocno już rozszerzoną dziurką. Wylała na nią ciepłą resztkę olejku.

Mężczyzna krzyknął, gwałtownie wypchnął biodra przewracając ją i zmienił pozycję tak, aby klęczeć nad nią.

Instynktownie ścisnęła swoje piersi, a on wsadził między nie lingama na ostatnie pchnięcia, po czym tak jak o tym marzył, wytrysnął na nie.

Patrzył jak jego nasienie spływa, gdy ona swoimi dłońmi zaczęła je wmasowywać w piersi.

Wiedział, że od teraz już nie pozwoli jej odejść.