Spinki - protokół przeszukania

Wprowadzono ją do pokoju. Nijakie w kolorze ściany z tablicą ogłoszeń i listami gończymi, mapą Warszawy i kalendarzem z logo Komendy Wojewódzkiej.  Żadnych mebli, oprócz szafki i biurka z krzesłami po obu stronach. Na biurku stał komputer, kubek z kawą, jakieś segregatory, ołówki i niedbale rzucona odznaka policyjna. Za biurkiem siedział gliniarz.

Cholera. Zbyt przystojny, zbyt męski, w czarnym t-shircie i bojówkach, wygląda niepokojąco – pomyślała – Od kiedy na posterunku za biurkiem sadzają takich samców? To nie tacy biegają i kopnięciem rozwalają drzwi wpadając do środka? Oczywiście na filmie, w realu takiego nie powinno się uświadczyć.

Policjant podniósł na nią wzrok, a potem niedbałym lekkim ruchem głowy pokazał, żeby usiadła.

Odsunęła krzesło, usiadła na samym brzegu i czując się już naprawdę niepewnie spojrzała na niego.

Gliniarz milczał. Patrzył na nią prześlizgując się powoli, od niechcenia wzrokiem po jej twarzy, chwilę zatrzymując się na ustach, potem bez skrępowania studiował zarys obojczyków, dekolt i niestety dobrze widoczny rowek między piersiami.  Czuła jak jej sutki twardnieją, a przed to stają się wyraźne przez cienki materiał bluzki. Przypomniała sobie, że ma dziś koronkowy biustonosz, który najprawdopodobniej też się odznacza i jak zwykle niczego nie zakrywa. Więc – mogła się założyć – policjant mógł zobaczyć ciemny zarys brodawek.

– Dobrze, miejmy to już z głowy. Gdzie je schowałaś? – spytał niespodziewanie. Głos miał pasujący do wyglądu, głęboki, zdecydowanie męski, z lekką chrypką.

– Co schowałam? – odpowiedziała odruchowo. – Przyszłam tu zgłosić kradzież torebki, wracałam właśnie…

– Kotku – powiedział gliniarz, ale z tą jego chrypką zabrzmiało to jak mruczenie – darujmy sobie te bajki i stratę czasu. Zostałaś zatrzymana, bo klient oskarżył cię o kradzież złotych spinek, więc po prostu powiedz, gdzie je schowałaś. Jak nie,  to znasz procedurę – poszukam i je znajdę, a ponieważ jestem dobry w tym co robię, więc poszukam bardzo dokładnie. Więc gdzie je masz?

– To pomyłka – zaczęła – nie wiem nic o spinkach…

Przerywając jej mężczyzna wstał, a ona straciła wątek, bo wyglądał zdecydowanie zbyt dobrze jak na zwykłego posterunkowego zza biurka. Przełknęła ślinę, żeby dalej mówić, ale nie zdążyła.  Policjant stanął naprzeciwko niej, tak że na wysokości wzroku miała jego krocze, ale zanim cokolwiek pomyślała, usłyszała:

– Wstań.

To nie był ton uprzejmy ani proszący. To było polecenie, któremu mimowolnie się podporządkowała. Jednocześnie zupełnie nie na miejscu zważywszy sytuację, poczuła mrowienie w między nogami.

Policjant podszedł do szafki, otworzył ją i coś w środku nacisnął, a po chwili w pokoju rozbrzmiała muzyka. Nie za głośna, ale wystarczająca by odizolować ich od dźwięków komisariatu dochodzących zza drzwi.

Wrócił, stanął znów naprzeciw niej, przez dłuższą chwilę patrzył spokojnie, a potem cicho powiedział:

-Rozepnij bluzkę.

Oczywiście zaprotestowała, choć trudno było w tonie jej głosu doszukać się oburzenia. Właściwie patrząc na niego, miała cholerną ochotę rozpiąć bluzkę.

Gliniarz podszedł do niej i nie zdążyła się nawet zorientować kiedy i jak to się stało, że wykręcając jej rękę znalazł się za jej plecami. A potem bez słowa poprowadził ją do ściany, do której przymocowane były proste, metalowe uchwyty.

Wprawnie podniósł jej jedną dłoń i kajdankami, które wyjął z kieszeni na pasku, przymocował ją do jednego z uchwytów. Zamachnęła się instynktownie wolną ręką, ale złapał ją w nadgarstku, a potem  przymocował do drugiego uchwytu.

– Hej, co pan robi – krzyknęła.

– Nie krzycz. Muzyka cię zagłusza, więc nikt nie przyjdzie, ale ja nie lubię krzyku. Prosiłem, żebyś rozpięła bluzkę, ale skoro stawiasz opór, to zgodnie z przepisami, sam to zrobię.

I jedną ręką wprawnie rozpiął guziki jej koszuli. Palcami przesunął po brzegu koronkowego stanika. Położył dłoń na jej piersi, obejmując całą, i lekkim kolistym ruchem zaczął ją masować. Milczał. Szarpnęła skutymi dłońmi, ale kajdanki tylko zabrzęczały nie luzując uchwytu. Stała tak przypięta, z rękoma uniesionymi do góry, w rozpiętej bluzce, wystawiona na spojrzenie faceta, który drażnił jej piersi. Poczuła, że zamiast strachu lub oburzenia, zaczyna czuć podniecenie. Zupełnie nie miała nad tym kontroli.

Gliniarz, ciągle patrząc jej w oczy, drugą ręką sięgnął do tyłu i rozpiął biustonosz, odsłaniając piersi. Ścisnął dość mocno kciukiem i palcem wskazującym sutka, a potem zaczął go nimi pocierać, szybciej i mocniej, na granicy bólu i przyjemności.

– Ok, w staniku nie masz żadnych spinek. A w majtkach? – spytał i wolną dłoń przesunął w dół, zatrzymując ją na spódnicy.

– Nie wiem o jakie spinki chodzi – wyszeptała, bo nie była w stanie powiedzieć czegokolwiek normalnym głosem. Gdy gliniarz zaczął minimalnie przesuwać dłonią po jej kroczu mimowolnie wypchnęła biodra w jego stronę, chcąc wzmóc nacisk.

Roześmiał się cicho.

– Tak chcesz się bawić? To dobrze, też mam na to ochotę, kotku.

A potem rozpiął jej dłonie i dość gwałtownie popchnął na biurko przyciskając tak, że oparła się o nie nagimi piersiami. On szarpiąc mocno ściągnął jej rękawy koszuli i bez uprzedzenia skuł jej ręce na plecach.  Potem jedną ręką przytrzymując ją za kark, tak żeby nie podnosiła tułowia z blatu biurka, drugą podciągnął jej spódniczkę do góry. Jęknęła.

– Stój grzecznie i się nie szarp. Muszę zdjąć ci majtki, znasz zasady przeszukania, prawda? Poza tym przecież tego chcesz.

Gdy jednak poczuła jak zsuwa z niej bieliznę zaczęła się rzucać, próbując się uwolnić. Jednak przygniatał ją przedramieniem zbyt mocno, właściwie mogła tylko kręcić biodrami, a to nie przeszkodziło mu w zdjęciu jej majtek.

Poczuła, jak kolanem rozsuwa jej nogi. Ponieważ dalej się ruszała, uderzył ją w wypięte pośladki. To złamało resztki jej oporu, i miała już gdzieś spinki, pomyłkę i przekroczenie uprawnień. Czuła, że z doskonale widocznej dla niego  szparki, zaczyna wypływać wilgoć. Oddychała szybko i głośno, tak, że on doskonale wiedział, jak bardzo jest podniecona.

– Ciii – szepnął jej do ucha, pochylając się – nie ruszaj się, przecież prosiłem. Muszę włożyć palce do twojej dziurki, żeby sprawdzić czy nie ma tam spinek. Pamiętasz oczywiście, że szukamy spinek?

Zanim skojarzyła o jakie pieprzone spinki chodzi poczuła jego palec pocierający jej cipkę wzdłuż wejścia. Była nabrzmiała i mokra. Wypchnęła biodra w jego stronę, bo drażnienie stawało się już zbyt bolesne. Poczuła, jak wkłada w nią palec, a potem drugi…