Jak nazywa się lęk na myśl, że ktoś niedaleko nas może uprawiać seks?
My proponujemy: sąsiedzka nadwrażliwość uszna.
A skutkiem tego zaburzenia jest wizyta policji po 22giej.
No i co możemy z tym zrobić? Chyba tylko wyśmiać. I dać Wam niemoralną propozycję. Bo nie damy się zastraszyć.

Od jakiegoś czasu męczymy się z fobią naszej sąsiadki. Na początku przeszkadzały jej hałasy – ale nie w jej mieszkaniu, tylko na korytarzu. Natychmiast zareagowaliśmy obiecując, że skoro stanie na wycieraczce pod naszymi drzwiami (!) wywołuje u niej dyskomfort, to zamawiamy specjalne, akustyczne drzwi (nie pytajcie ile kosztują takie na niestandardowy wymiar…).

Wtedy otrzymaliśmy informację, że tak właściwie to nie o hałasy jej chodzi. A o „specyficznie moralny charakter naszej działalności”.

Gdy próbowaliśmy mediować i dowiedzieć się co tak naprawdę pani sąsiadce przeszkadza i jak możemy zminimalizować niedogodności, usłyszeliśmy kuriozalne żądanie, że mamy po każdym Gościu dezynfekować drzwi i klamki od wspólnego korytarza. Oraz windę.
Mamy bujną wyobraźnię, ale jakoś nie wyobrażamy sobie z czego mielibyśmy te klamki dezynfekować.
To znaczy coś nam mgliście przychodzi na myśl, ale przecież drodzy Goście TEGO nie robicie! Nie robicie, prawda?

Drzwi akustyczne montujemy w ostatnim tygodniu września. Czekaliśmy na nie ponad 11 tygodni. W tym czasie, na wszelki wypadek i dla świętego spokoju, w Pokoju Fantazji położyliśmy drugą warstwę wyciszającego korka, więc powoli z apartamentu robi się studio nagraniowe.

Ale okien nie zamurujemy, i rur z wodą (do napełniania wspaniałej miedzianej wanny) nie odetniemy. Więc spanikowana sąsiadka na myśl, że w mieszkaniu obok ktoś może się kochać inaczej niż po cichu pod kołdrą (w pozycji misjonarskiej) czasem dzwoni po wsparcie Policji.

A funkcjonariusze nawet jak wiedzą, że to znów bezzasadne wezwanie, to i tak muszą przyjąć zgłoszenie i przyjechać na kontrolę.

Plusy są takie:
– funkcjonariusze nie kontrolują pozycji miłosnej, tylko zakłócanie ciszy nocnej podczas miłości
– nie zdarza się to za każdym razem. Ostatnia interwencja miała miejsce 9 rezerwacji temu, więc może idzie „dobra zmiana”?
– funkcjonariusze są uprzejmi i skracają czas interwencji do minimum
– do tej pory nie stwierdzili ani razu żadnego naruszenia ciszy nocnej, no bo jak? Nikt nie puszczał muzyki na poziomie imprezy w klubie, nikt nie biegał nago po korytarzu i reszta budynku, poza sąsiadką, jakoś mogła spać i nic nie słyszała.

Kuriozalna sytuacja zdarzyła się kiedyś, gdy policjanci pod drzwiami o 22:10 zastanawiali się, czy są pod właściwym adresem, bo nic nie słychać. A w środku byli Goście, którzy właśnie wrócili z kolacji (w doskonałym pobliskim Telegrafie) i dopiero zapalali świeczki. Muzyki jeszcze nie zdążyli włączyć. Ale pani sąsiadka prewencyjnie punkt 22 zadzwoniła po wsparcie.

Stąd ten wpis.

Postanowiliśmy zagrać w otwarte karty, bo nie damy się zastraszyć. Nie komuś, kto boi się myśli o seksie. Nie komuś, komu przez usta nie przechodzi słowo „seks”, a zamiast tego ucieka w eufemizmy typu „specyficzne zachowanie”. Nie komuś, kto myśli, że nasyłając Policję narzuci nam swoją moralność.

Od sąsiadki dostaliśmy „radę”, że takie miejsce jak „Szampan i Sekrety” nie powinno być w budynku mieszkalnym. To gdzie??? W biurowcu? W hali magazynowej? W kanałach? Głęboko w lesie? Nie, nie kupujemy tego. Nie trafia do nas argument, że miłość fizyczną, której towarzyszą jęki, westchnienia i okrzyki można uprawiać tylko w „panic roomie”, do którego prowadzi tajny, podziemny korytarz. Kołtuneria to nie nasza dziedzina.

Do tej pory rozmawiając z kilkunastoma naszymi Gośćmi dostaliśmy ogromne wsparcie i zapewnienie, że oni też nie dadzą się zastraszyć i zawstydzić. Bo nie ma czego. Więc bez większego problemu przyjechali na noc do apartamentu (i przeżyli świetnie się bawiąc). Dziękujemy. To dla nas skrzydła i wiatr w jednym!

A jednocześnie piszemy o tym, żeby być wobec Was uczciwymi. Przyjeżdżacie do nas na piękne randki, rocznice ślubu, niespodzianki urodzinowe. Stworzyliśmy miejsce, w którym chcemy, żebyście poczuli się jak we śnie, zapominając o świecie zewnętrznym. Ale niestety nie możemy sprawić, żeby świat zewnętrzny nie próbował zakłócić Waszego czasu.

Wyjścia są dwa:

  • możecie, naprawdę możecie funkcjonariuszy NIE WPUSZCZAĆ, nie otwierać drzwi. Jeśli naprawdę nie urządzacie dzikiej i głośnej orgii, a progiem nie wydobywa się dym maryśki, to policjanci nie będą tych drzwi wyważać, bo to mogą zrobić tylko, gdy zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa (zapobieżenia mu, udokumentowania, itp.). Więc jeśli usłyszycie pukanie, a nie zamawialiście pizzy, to je zignorujcie.
  • Możecie też ich wpuścić i porozmawiać. W tym celu w szafie zostawiamy Wam gustowne, szykowne i mięciutkie szlafroki, aby poprawić komfort tej rozmowy.

I teraz najważniejsze, czyli niemoralna propozycja: każdy rezerwujący, kto będzie miał (nie)przyjemność takiej interwencji i poda nam choć jedno nazwisko funkcjonariusza, ma drugi nocleg w zwariowanej moralnie cenie 200 zł!

Nocleg w wybranym terminie (łącznie z weekendami!) z dostępnych w ciągu roku od zdarzenia. W pakiecie wino i śniadanie.

Skoro na sąsiadkę nic nie działa, to może myśl, że za każdym razem jak wzywa Policję funduje sobie Waszą ponowną wizytę, stłumi jakoś jej lęk przed seksem.

Ps. Zdajemy sobie sprawę, że zachęceni naszą niemoralną propozycją możecie zacząć sami do siebie wzywać policję, byle tylko otrzymać drugi nocleg za specyficzną cenę 200 zł. Ale cóż – bierzemy to ryzyko na siebie i jakoś damy radę z tym żyć. Najważniejsze, żebyście Wy mieli niezapomniany (tzn. specyficzny) czas!

Ps 2. Piszemy ten post też w ramach wyjaśnienia, żebyście widząc na progu dwóch umundurowanych przystojniaków nie doszli do wniosku, że są w pakiecie do fantazji „Komisariat”. Wtedy mogłoby zrobić się niezręcznie…

To co, jesteście z nami?

A na zakończenie – zwróciliście, że sąsiadce hałasy przeszkadzają tylko na klatce schodowej, a nie w jej mieszkaniu? Przypomina nam to stary dowcip:

Na komisariat dzwoni starsza pani i skarży się, że co noc musi oglądać przez okno w kuchni dwójkę kochających się nago w salonie sąsiadów. Przyjeżdża patrol, wchodzą do kuchni, wyglądają przez okno i jeden z nich mówi:

– Ale przecież z pani okna nie widać żadnych sąsiadów.

A na to starsza pani:

– No jak się stoi na podłodze, to nie. Ale jak się pan wespnie na lodówkę i trzymając szafki wychyli z okna…