Pozwól sobie na marzenia!

MARZENIA EROTYCZNE – tylko dla samotnych i sfrustrowanych?

Pewnie. Tak samo jak prawa wyborcze tylko dla wysoko urodzonych mężczyzn.

Fantazje erotyczne to całkowicie naturalny i normalny obszar naszej psychiki. Jeśli tylko dopuszczasz do siebie myśl o byciu podnieconą/ym, to jesteś w stanie marzyć erotycznie. I to jest piękne – każdy może je mieć.

A im bardziej rozwinięta i wykorzystywana świadomie seksualność, tym fantazji więcej.
To dobrze, bo bardzo ich potrzebujemy. Są najbardziej naturalnym afrodyzjakiem, sprzed ery seks zabawek i chemicznych wzmacniaczy libido. Działają tak samo jak inne afrodyzjaki – pobudzają autonomiczny układ nerwowy i wyraźnie zwiększają poziom testosteronu we krwi. Dzięki temu odczuwasz – dotyczy to i kobiet i mężczyzn – mocniej swoje reakcje na bodźce seksualne.
Natomiast w porównaniu do wszystkich akcesoriów i urządzeń mających wzmocnić pożądanie fantazje erotyczne mają niezaprzeczalne zalety:

– nie wywołują podrażnienia lub reakcji alergicznej
– nie uszkadzają ciała i po ich użyciu nigdy nie wylądujesz na ostrym dyżurze chirurgicznym (co może się zdarzyć, gdy np. zamiast wibratora analnego użyjesz zwykłego)
– nigdy się nie rozładują (najwyżej w ułamku sekundy wymieniasz tą już „opatrzoną” na nową)
– są idealnie dopasowane do potrzeb i nastroju twojego ciała i psychiki
– zawsze mają pasujący rozmiar
– są za darmo

Fantazje erotyczne mają swoją tajemną moc budzenia pożądania.
Każda z nich jest jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna, wyjątkowa. Każda jest piękna i właściwa, ponieważ jest częścią nas samych.

Fantazje erotyczne są dla każdego. Bez względu na wiek i doświadczenie. W oderwaniu od tego czy jest w związku czy nie. Czy w związku nowym czy długotrwałym.

Największym kłamstwem jakie powoduje u mnie chęć wyprowadzenia prawego sierpowego (jestem dość spokojna, ale są rzeczy, które w sekundę podnoszą mi ciśnienie poza zawór bezpieczeństwa) jest męski tekst w stylu: żadna porządna/zaspokojona kobieta nie potrzebuje fantazji.
Często przybiera on postać zakamuflowaną w typie: Moja żona nie musi fantazjować (w sensie – jestem takim samcem, że ho,ho).

Otóż – i tak twierdzę nie tylko ja, ale poważni badacze z tytułami przed nazwiskiem – aby w pełni poczuć swoją seksualność ludzie fantazjują. Jeśli nie fantazjują – są niezaspokojeni i często zablokowani na przyjemność. Bez względu na to, jaki (wspaniały lub nie) jest ich partner. Więc jeśli twoja partnerka nie fantazjuje, to masz problem.

Więc jeszcze raz – fantazje erotyczne to podstawowe prawo człowieka w obszarze erotyki. Nikt nie ma prawa (i – na szczęście – możliwości) ci go zabrać.
Nikt nie ma prawa cenzurować twoich fantazji.

Nie daj sobie nigdy wmówić, że porządni/zaspokojeni/kulturalni ludzie nie mają takich myśli. Prawda jest taka, że im ktoś jest bardziej świadomy siebie, swoich potrzeb, swojego ciała i psychiki – tym jego fantazje są częstsze, bujniejsze i liczniejsze. Im więcej otwartości na bodźce, sprawdzanie i smakowanie – tym prywatny obszar seksualny jest piękniejszy i pełniejszy. Im więcej odwagi w życiu, tym więcej przyjemności.

Każdy z nas chce się rozwijać, prawda? Więc zamknij oczy i do dzieła – najwyższy czas na kurs fantazjowania.


DLACZEGO WARTO JE MIEĆ?

Ogród fantazji erotycznych to miejsce, gdzie nie trzeba rozumieć, żeby czuć. Jedynym sensem istnienia obrazu z fantazji jest podrażnienie ciała i obudzenie swoich seksualnych pragnień bez winy, lęku i strachu.

Fantazje są właściwie niezbędne podczas seansów samomiłości. Pocieranie clittoris choćby najlepszym wibratorem w parze z rozgrzewającym lubrykantem bez włączenia w to wyobraźni zwykle doprowadzi tylko do bolesności waginy i uniewrażliwienia jej na bodźce (spokojnie – tylko na chwilę).

Podczas zbliżeń z partnerką/ z partnerem bardzo pomagają zbudować pożądanie. I nie musi to być zamknięcie oczu i wyobrażenie sobie całego pornofilmu. To może być mikrosekunda w której pomyślisz o czymś erotycznym, nadasz inny kontekst waszemu zbliżeniu (zamiast: „kocham się z żoną jak co tydzień” pomyśl: ale ta kobieta jest na mnie napalona! Wszystko przede mną odsłoniła). Możesz fantazjować, żeby wprawić się w nastrój, lub żeby ostatecznie szczytować – to sprawa indywidualna. Ale samo fantazjowanie jest przydatne. Trochę jak proszek jest niezbędny do prania – niby można przepłukać rzeczy pod bieżącą wodą, ale efekt jednak nie ten sam.

Fantazje mają jeszcze jeden skutek, dla którego naprawdę warto sobie na nie pozwolić. Rozwijają naszą seksualność.


Marzenia erotyczne mają to do siebie, że po jakimś czasie tracą swój wybuchowy ładunek. Początkowo ostra historia po kolejnym odtworzeniu pod powiekami staje się opatrzona i zwyczajna.
Wtedy trzeba wymyślić coś innego, nowego. A żeby to zrobić, trzeba mieć z czego czerpać. Coś zobaczyć, o czymś przeczytać. Czegoś się nowego dowiedzieć. . Mieć z czego czerpać inspiracje i wątki. To jak kurs samorozwoju w dziedzinie zmysłowości.

I im więcej wiesz, tym lepiej znasz swoje ciało, wiesz co lubisz, co na ciebie działa, czego pragniesz. Im bujniejsza wyobraźnia – czyli im więcej różnych fantazji wykreowanych – tym ciekawszy jest świat dookoła ciebie. Bo nagle niezauważalnie zaczniesz dostrzegać składniki erotycznych fantazji na każdym kroku. I życie staje się jeszcze piękniejsze!

Pamiętam jak kiedyś po pracy poszłam na zakupy. W markecie spotkałam kolegę z innego działu – znaliśmy się z korytarza i czasem ze wspólnie wypitej herbaty w kanciapie z czajnikiem. On wrzucał do koszyka włoszczyznę, a ja właśnie wybierałam ogórka na kanapkę. I zupełnie podświadomie zaczęłam dostrzegać i doceniać kształt i długość tego warzywa. Ja wiem, że jest tysiąc dowcipów o ogórkowym dildo, ale w tamtej chwili ja NAPRAWDĘ dostrzegłam ich pokusę! Jeden z nich był bajeczny – nie za chudy na początku, a potem stopniowo jeszcze się rozszerzał, żeby nagle mieć wyraźne, skokowe zgrubienie. Przesuwałam dłońmi po nim wyobrażając sobie (wydawało mi się, że niezauważalnie dla innych) ten moment, gdy to zgrubienie napiera na wejście do pochwy, a potem wślizguje się rozszerzając ją do granic możliwości. A potem w mojej wyobraźni pojawił się jakiś mężczyzna w stroju kucharza (w sensie biały fartuch i nagi kaloryfer pod spodem), który trzymał ogórka o takim właśnie kształcie, ja leżałam półnaga na stole w jakiejś wielkiej restauracyjnej kuchni, wokół stali pomocnicy kucharza i kuchciki i … na ziemię przywrócił mnie tekst kolegi:
– Cholera, myślałem, że to o ogórkach to tylko takie kawały, a wy tak z nimi jednak na serio…
Ogórek z tajemniczym uśmiechem Mona Lisy powędrował do mojego koszyka.

JAK ROZWIJAĆ I WZBOGACAĆ SWOJE FANTAZJE?

Santi – wspaniała kobieta pisząca otwarcie i pięknie o erotyce, we wpisie poświęconym fantazjom podzieliła się taką radą:

Jeśli chcesz, by w Twoim życiu było miejsce na seksualne podniecenie oraz ekstazę, czas zafundować sobie trening wyobraźni. Porozciągać ją, by była jak wyćwiczony mięsień – gotowa do pracy ad hoc i w niemal każdych warunkach. Uśpioną trudno rozbudzić w weekendową noc. (http://proseksualna.pl/seks/fantazjuj-po-seks/)

I w innym miejscu:

Bo nie ma lepszego czasu niż ten w pojedynkę, by rozciągać wyobraźnię erotyczną. (…) Dla lepszego samopoczucia, ale i dla utrzymania formy. Gdy będziemy z niej chcieli kiedyś skorzystać. Nie będzie trzeszczeć jak zastane kości. Nie naciągnie się, nie zwichnie. (http://lovebysanti.com/pl/tesknota/)

Więc po pierwsze – wyobraźnię trzeba ćwiczyć. Nie zadowalać się poziomem podstawowym. I robić to systematycznie, bo długi okres bez praktyki skutkuje skostnieniem i amnezją. To trochę tak jak z nauką, a potem używaniem języka obcego. Wykujesz słówka i zwroty, ale przez 10 lat nie będziesz używać – to potem będziesz mieć problem jak o pogodę zapytać.


Wyobraźnia erotyczna to Sekrety Ogród, a o ogród trzeba dbać. Inaczej zarośnie chwastami i zniknie.

Jak to robić?

Czytać. Literaturę lub opowiadania erotyczne. Mogą być klasyki takie jak Pamiętniki Fanny Hill, trylogię Ann Rice o Śpiącej Królewnie, Historię O. Pauliny Rege, Emmanuelle.

Niezwykły, erotyczny i smakowo wyuzdany klimat stworzyła Anais Nin w swojej prozie. Jestem pewna, że jej opowiadania (Małe ptaszki, Delta Wenus) was uwiodą.

Lub współczesną literaturę erotyczną, która zalała rynek wydawniczy po sukcesie 50 twarzy Greya. I w tym jednym wypadku nie powiem na tą książkę złego słowa, bo wiem jak bardzo właśnie ona rozruszała wyobraźnię kobiet. I uruchomiła lawinę kolejnych opowiadań z pieprzykiem, wśród których czasem można znaleźć coś fajnego.

Oczywiście warto zdobyć choć jedną książkę o fantazjach Nancy Friday – obiecuję, że znajdziesz w niej inspirację.

Są też mniej dosłowne pozycje – W łóżku z …(bezwstydne, szczere erotyczne opowiadania znanych pisarek, wyd. Świat Książki), Rozkoszne cz.1 i 2. (Antologia kobiecych opowiadań erotycznych, wyd. Replika), Pożądanie (Antologia opowiadań miłosnych, zmysłowych, erotycznych i dziwnych, wyd. Powergraph), Listy miłosne (wyd. Świat Książki).

Na kilku serwisach z opowiadaniami erotycznymi można spotkać prawdziwe perełki. Ryzyko jest takie, że są tam też formy wybitnie grafomańskie, ale warto poszperać. Ze swojej strony polecam www.odcienieczerwieni.pl


Oglądać. Filmy erotyczne lub po prostu porno, choć przy tych drugich poszukaj serwisów z filmami z nurtu „fair trade porn”. Będziesz mieć pewność, że pokazują seks w bardziej realny sposób niż standardowe, darmowe filmiki, i że aktorzy (głównie aktorki) nie są wykorzystywani i nie są ofiarami handlu ludźmi. A poziom lubieżności też jest w nich wysoki, spokojnie.

Słuchać. Audiobooków (kilka pozycji z listy powyżej zostało nagranych), opowiadań na youtubie (poszukajcie tych autorstwa i w wykonaniu Santi!).

Pisać. Swoje własne opowiadania, powieści. Zacznij od uchwycenia jednego kadru. Potem napisz miniaturę. Lub pobaw się samymi dialogami. A na koniec… odczytaj to swojej drugiej połowie lub nagraj swoją mp3.

Swoją drogą, jeśli już jesteśmy przy fantazjach i bodźcach i ćwiczeniu wyobraźni, to ostatnio zaczęłam w końcu oglądać drugi sezon „True Detective”. I jest tam taki jeden aktor – Taylor Kitsch. Zupełnie nie w moim typie. Ale.. jaki on ma głos!!! Spragniona zaczęłam słuchać wszystkich jego wywiadów zupełnie nie wnikając w to, co mówi. Ale ten głos… Co ja bym dała, żeby ten facet nagrał jakiegoś audiobooka! Nie musi być erotyczny, może czytać o historii udoskonalania maszyn rolniczych – ja będę szczęśliwa. Założę sobie słuchawki na uszy i będę bardzo szczęśliwa.


Piszę o tym w ramach ostrzeżenia – gdy zaczniecie ćwiczyć swoją wyobraźnię erotyczną i dostrzegać zmysłowe bodźce w rzeczach, które do tej pory tak się wam nie kojarzyły, nie możecie być pewni dnia ani godziny. Usiądziecie sobie w sobotni wieczór z planem obejrzenia niezłego kryminału, a skończycie rozpaleni jak na seansie w kinie dla dorosłych.

CZY KAŻDA FANTAZJA JEST OK? CO Z DZIWNYMI CZY „NIEMORALNYMI”?

Fantazje erotyczne są prywatną mapą pożądania. Tam pierwsze skrzypce gra bezwstydna podświadomość.

Zupełnie bez znaczenia jak bardzo pikantna czy lubieżna jest twoja fantazja – jeśli tylko odtwarzana w myślach powoduje mrowienie ciała, przyśpieszone tętno i rozszerzone źrenice – jest ok. To może być wyobrażenie sobie ultra delikatnego i długiego seksu w romantycznej scenerii. Albo wręcz przeciwnie – szybki numerek w windzie z nieznajomym. Scena namiętnego pocałunku lub ginekologiczne ujęcie zbliżenia seksualnego. Każdemu wedle potrzeb, preferencji i nastroju. Każda fantazja jest właściwa.

Lecz o ile fantazje o seksie homoseksualnym, w trójkącie, z użyciem przemocy lub z nieznajomym są dość popularnie akceptowane, to co zrobić z tymi „gorszego sortu”? O seksie z rodzicem, psem, księdzem, o byciu dziewczynką dotykaną przez starszego brata, wujka? Większość z nich w zrealizowana w rzeczywistości jest karalna, a wszystkie moralnie naganne, prawda?

W fantazjach erotycznych ujawnia się zarówno nasz indywidualny charakter, przekonania, temperament, ale też szereg rzeczy, na które nie mamy wpływu. Po pierwsze tabu społeczne – w zależności od kultury, w której dorastamy mamy inne granice do przekraczania. A z tabu tak to już jest, że spychane na teren zabroniony nie przestaje istnieć, tylko czasem kusi potężną mocą zakazanego owocu. Mity i przesądy, którymi nasiąkliśmy – nawet jeśli już się ich pozbyliśmy – wciąż gdzieś tam drzemią w naszej pamięci.

Razem to wszystko tworzy wybuchową mieszankę, której lepiej nie kontrolować. Serio, pozwól sobie w tym specyficznym półśnie na brak wstydu i lęku. Nie tłum tego, co i tak gdzieś tam chodzi po obrzeżach twoich myśli i wzbudza przyjemną sensację w ciele. Pobaw się tym, przecież nikt cię nie widzi. Nikt nic nie wie. Te myśli i wyobrażenia, te bodźce, które powodują podniecenie – to twój sekretny ogród. Nie robisz nic złego wyobrażając sobie sytuacje, które w rzeczywistości są naganne lub moralnie niewłaściwe. Fantazje erotyczne nie znają moralności.


Jeśli wydaje ci się, że twoje fantazje są naprawdę dziwne (lub „chore”) to zrób dwa testy:

1) Zdobądź jedną z książek Nancy Friday – doskonała lektura o fantazjach z przykładami nadesłanymi przez kobiety w latach 70’tych. Sporo z nich – mogę się założyć o dobrą whisky – wciąż jest w głowach dzisiejszych kobiet i co najważniejsze: zadziwi cię, o czym to ludzie potrafią fantazjować, żeby się podniecić. Po lekturze już nie powinnaś/powinieneś pomyśleć o sobie jako o kimś nienormalnym. Słyszałam, że dr Alicja Długołęcka planuje wydać książkę z fantazjami polskich kobiet, ale jak na razie nic się nie pojawiło. Z jednej strony szkoda, bo pragnę jej jak kania dżdżu, a z drugiej – nie sądzę, żeby kluczowe elementy fantazji były inne od tych opisanych u Friday. No może ze względu na postęp czasów jakiś wibrujący telefon lub live chat się pojawi…

2) Wpisz hasłowo opis fantazji w googla. Zobaczysz, że na 99,9% wyskoczy ci propozycja jakiegoś filmu pornograficznego, który ten temat eksploruje. To dowód na to, że ktoś już o czymś podobnym fantazjował, więc przykro mi – ale nie jesteś pod tym względem wyjątkiem. Nawet jeśli masz naprawdę, naprawdę dziwną fantazję – jestem pewna, że Japończycy już od dawna o niej wiedzą, piszą i rysują.

Dlatego uwolnij myśli, które nieskrępowane wyczarują dla ciebie atmosferę pożądania tak gorącą, że aż dziw, że palców sobie nie poparzysz : )

Nie oceniaj, nie analizuj, baw się nimi i wykorzystuj tak często jak chcesz.

CZY FANTAZJE MOGĄ O CZYMŚ ŚWIADCZYĆ?

To pytanie najczęściej pojawia się w odniesieniu do trzech najpopularniejszych chyba marzeń – o grupowym seksie (trójkąt i więcej), o gwałcie oraz o seksie z osobą tej samej płci (swoją drogą nie trafiłam na informację czy osoby homoseksualne fantazjują o seksie hetero – jak ktoś coś wie, to niech się podzieli).

Odpowiedź jest prosta: tak i nie.

Pewne elementy fantazji są wyrazem tęsknoty za czymś. Za atmosferą tajemnicy, za brakiem odpowiedzialności, za dominacją, za rozluźnieniem narzuconych sobie ograniczeń, za seksem trochę innym niż na co dzień – bardziej delikatnym i uważnym lub bardziej zwierzęcym, dzikim. Za wprowadzeniem akcesoriów, słów, gestów do codziennego kochania się.


Seksuolodzy i psycholodzy próbują znaleźć jakieś ogólne wskazówki i interpretacje, i jeśli chcesz wiedzieć więcej to na początek polecam zarówno wnioski wyciągnięte przez Nancy Friday w jej książkach, jak i przemyślenia Alicji Długołęckiej przedstawione w rozmowie z Pauliną Reiter (WO z 5 października 2011 r). Jednak nie ma – na szczęście – klucza pasującego za każdym razem do każdej osoby i fantazji.

Sporo napisano o bardzo powszechnej – i przez to zbijającej z tropu mężczyzn – kobiecej fantazji z gwałtem, ale tutaj podpowiem tylko jedną, według mnie najważniejszą rzecz – kobiety (choć mężczyźni pewnie też) fantazjujące o gwałcie tak naprawdę są tymi, które kontrolują sytuację. Nie są ofiarą, w przeciwieństwie do rzeczywistego gwałtu.To ilu jest napastników, co mówią, co robią, jak, gdzie. Osoba fantazjująca wymyśla każdy szczegół, więc tak naprawdę tylko bawi się pomysłem oddania kontroli, gdy w rzeczywistości o wszystkim decyduje. I to właśnie różni fantazję o realnej sytuacji.

Ta fantazja jest tak powszechna, że występuje właściwie w każdym kręgu kulturowym i na każdym kontynencie. Została m.in. sfilmowana w mądrym australijskim filmie „To właśnie seks”. I pokazano na jej przykładzie ogromne nieporozumienie pomiędzy partnerami podczas rozmowy o fantazjach. Jej w tej fantazji chodziło o element zaskoczenia, przekazania mu kontroli nad sytuacją, może trochę siły zamiast delikatnych pieszczot – ale w bezpiecznych warunkach. I przy pierwszej próbie odegrania tej fantazji dla niej było super – wiedziała, że to jej partner, ale stworzona sytuacja nakręciła ją tak, jak tego pragnęła. Natomiast on dążył do jak najwierniejszego odtworzenia sytuacji gwałtu zupełnie nie próbując wysłuchać jej, dlaczego taka fantazja i czego z niej pragnie. Efekt tego niezrozumienia był dość przygnębiający. Polecam do obejrzenia.

Dlatego nie da się zinterpretować fantazji jeden do jednego. W wielu przypadkach nawet 99% elementów z marzenia erotycznego będzie na tyle odrealnionych, że nikomu nie przyjdzie na myśl, żeby coś z nich realizować.

Ale z drugiej strony warto – już na spokojnie i po namiętnych chwilach – popatrzeć na nie. A nuż coś w nich jest, co warto zatrzymać?
Przyjrzyj się swojej fantazji, tej, która aktualnie najmocniej podrażnia twoje ciało. Czy jest w niej coś, co możesz bezpiecznie wyciągnąć i przenieść do rzeczywistości? Dodać do prawdziwego seksu, tak aby go wzbogacić? Może nie na co dzień, może od święta?

A może nie? Może sama fantazja ci wystarcza i nie potrzebujesz eksperymentów z klubu swingerskiego?
Na pewno nie przejmuj się opiniami, że jeśli w twojej wyobraźni penetruje cię trzech rosłych zawodników rugby, to na pewno nie jesteś zaspokojona/y przez aktualnego partnera.

Wyobraźnia erotyczna to najbardziej niesamowita część naszej seksualności. Jest magiczną krainą, przebogatą, zmienną, barwną, zaskakującą i uwodzącą wciąż od nowa.
Są naszym przewodnikiem po seksualności – w krainie jak po drugiej stronie lustra. Tam jest trochę dziwnie i zasady są inne, ale … zabawa też smakuje inaczej!

Nie musisz rozumieć dlaczego konkretna myśl, scena, rekwizyt czy słowo sprawiają, że oddech się pogłębia, w ustach zasycha, a serce bije szybciej.
W większości przypadków niecelowa jest próba analizy scenariusza miłosnego i przypisywania mu większego znaczenia.
Czujesz pożądanie? To poddaj mu się, a nie pisz rozprawę doktorską o przyczynach i skutkach.

CZY FANTAZJE MAJĄ SKUTKI UBOCZNE?

Każda czynność czy sposób na robienie czegoś, jeśli zaczyna rządzić naszym życiem, staje się niebezpieczny. To dotyczy jednego słusznego sposobu obierania warzyw, wychowywania dzieci, spędzania wolnego czasu czy masturbacji.

Jeśli nie jesteś w stanie kochać się ze swoją partnerką/swoim partnerem bo podniecasz się tylko przy samomiłości, gdy pod powiekami wyświetlasz pikantną fantazję – to masz taki sam problem jak niemożność spędzenia wspólnie czasu przy herbacie, bo jeszcze dziś nie przebiegłeś swojego zwyczajowego dystansu. Uzależnienie od biegania, palenia, picia czy fantazjowania jest tak samo kiepskie w każdym z tych przypadków.

Ale, ale – fantazjować można i w czasie miłości solo i w momencie zbliżenia z drugą osobą. Cel jest zawsze ten sam – podkręcić podniecenie i pomóc sobie w osiągnięciu spełnienia. Uczciwie – rzadko kiedy można osiągnąć orgazm tylko poprzez stymulację stref erogennych. Nawet gdyby pieścił twoją clittoris mistrz operowania językiem (albo twoje klejnoty najlepsza nałożnica z gorącymi ustami) – jeśli w tym czasie w twojej głowie galopują myśli o niewypełnionym PITcie – to kiepsko widzę szansę na głośny finał.


Seks zaczyna się w głowie. Ba – seks mieszka w głowie.

Jeśli myślami nie skoncentrujesz się na erotyce, dotyku, zmysłowości sytuacji, w której jesteś – nie poczujesz spełnienia. Skoro więc najwięcej zależy od myśli, dlaczego nie miałyby to być myśli lubieżnie erotyczne, czerpiące właśnie z fantazji?

CZY O WSZYSTKICH FANTAZJACH MOŻNA POWIEDZIEĆ?

Mam taką fanaberię, że powinno się tworzyć związek z taką osobą, która cię akceptuje i zapewnia poczucie bezpieczeństwa. A to oznacza, że nie powinno być problemu z powiedzeniem, że tak – mam fantazje erotyczne i z nich korzystam. I druga strona nie robi z tego problemu/zarzutu/wyrzutu. Nie osądza, nie próbuje zmienić, wyśmiać, poniżyć. Bo mnie akceptuje.

Ale to nie oznacza, że zawsze musisz o fantazjach opowiadać.

Możesz, nie musisz.

Możecie się nimi wymieniać – i to być może zadziała jak gra wstępna, afrodyzjak, flirt.
Możesz opisać niektóre dość pobieżnie – powiedz mu, że lubisz sobie podczas miłości wyobrażać, że on cię wypożycza innemu mężczyźnie, a sam stoi z boku i patrzy. Gdy podczas zbliżenia on zobaczy twoje wpółprzymknięte oczy i będzie wiedział jakie obrazy wyświetlają się w twojej głowie – prawdopodobnie podnieci się jeszcze bardziej.

Ale nie musisz opisywać dokładnie co robi z tobą ten drugi mężczyzna. Możesz, nie musisz.
To ty ustalasz granice.

Opowiedz o fantazji, która może podniecić was dwoje. Rozszerzyć wasz świat zmysłowości. Poznaj fantazje drugiej strony. Ale nie twórzcie systemu totalitarnego z pełną inwigilacją. No, chyba, że takie klimaty was podniecają

Zachowaj dla siebie rzeczy, które poza momentem podniecenia są dla ciebie dziwne. Podnieca cię scena nietypowego seksu i nie masz pojęcia dlaczego, a na chłodno wręcz uważasz takie zachowanie za złe i niewłaściwe – może lepiej zostaw tą fantazję dla siebie. Nie wiem, jakie rozwiązanie jest najlepsze, ale mam jedną uniwersalną radę – zadbaj o siebie. Nie rób nic, co mogłoby cię skrzywdzić lub zostać wykorzystane przeciwko tobie.

Inna sprawa, że sporo osób zauważa jedną rzecz – fantazja opowiedziana drugiej osobie często traci swój erotyczny ładunek. Nie jest już tak sekretna, tak intymna, tak grzesznie ukryta.

Potestuj, zakosztuj, ustal granice – zawsze na swoich warunkach.


JAK DZIELIĆ SIĘ SWOJĄ FANTAZJĄ Z PARTNEREM LUB PARTNERKĄ?

Wybrać fantazję, którą chcesz odsłonić przed drugą osobą – bo to ją podnieci, bo będzie bazą do nowego doświadczenia seksualnego, bo być może sprawi, że zaczniecie kochać się inaczej – jest dość proste. O wiele trudniej jest po raz pierwszy zaryzykować i o niej opowiedzieć.

Możesz wspomnieć o niej mimochodem po gorącym seksie (gdy mnie pieściłaś, wyobrażałem sobie…). Możesz napisać list miłosny, opowiadanie (hm, podrzuć je pomiędzy papiery zabierane rano do pracy…), wyślij mail.

Jeśli opowiedzenie fantazji jest za trudne, zacznij od mówienia o tym, jakie bodźce cię podniecają.

Lubię jak patrzysz, gdy się dotykam…
Kręci mnie obserwowanie nas kochających się w lustrze…
Robię się sztywny, gdy mówisz do mnie….
Czy mógłabyś kiedyś, gdy będziemy się kochać powiedzieć…
Trafiłam ostatni w sieci (oczywiście przez zupełny przypadek…) na opowiadanie o…
Śniło mi się ostatnio…

Dojrzałe, bez wyśmiewania, lekceważenia i uciekania się w wulgarność, rozmawianie o seksie, o tym co nas kręci, co podnieca, co lubimy – to wciąż nie łatwa aktywność. Ale krok po roczku, a dokonasz prywatnej rewolucji seksualnej. Trzymam kciuki.

CZY FANTAZJE WCIELAĆ W ŻYCIE?

To tak samo jak z opowiadaniem fantazji, tylko bardziej : )

Wielu, bardzo wielu fantazji nie powinno się/nie da się odegrać. Ogromna większość w realnym świecie nie wzbudziłaby nawet podniecenia, a zamiast tego szereg innych, niepożądanych odczuć – śmieszności, strachu, upokorzenia, ubrudzenia, pogwałcenia, zniecierpliwienia, znudzenia.

Są jednak fantazje, które mogą być realizowane w rzeczywistości.

To zarówno pokusa nowego rodzaju seksu – czy to z użyciem elementów ze świata BDSM, z rozszerzeniem spotkania na inne osoby (np. trójkąty lub wizyta w klubie swingerskim), z przetestowaniem jak smakuje i czy odpowiada seks z osobą tej samej płci. Oczywiście należy decydować się na takie eksperymenty i doświadczenia z głową, ale nie rzucając się głową naprzód. Ale jeśli czujesz, że konkretny element fantazji nie budzi twoich oporów i nie łamie twojej moralności, nikogo nie krzywdzi i nie zmusza do niechcianych rzeczy – to śmiało. Szkoda życia na postawę „chciałabym, ale się boję”.

Drugim rodzajem fantazji, które mogą być zrealizowane – choć czasem w okrojonej formie – są fantazje dotyczące ról. I tu wkraczamy już w obszar KINKu, przebieranek dla dorosłych, scenariuszy erotycznych.  To taki RPG dla Kochanków.

Zacytuję kolejną mądrą kobietę – Joannę Keszkę, która w swojej książce Grzeczna to już byłam (pozycja warta przeczytania przez każdą kobietę!) pisze tak:

„Zabawa w scenariusze erotyczne przypomina specjalność zakładu w seksualnym menu. Jest kwintesencją wszystkiego najpikantniejszego, co mamy do zaoferowania w łóżku sobie i partnerowi. To pretekst, żeby iść do sypialni piękną jak na bal, psychoterapia i magnetyczny seksapil w jednym.
(…)w dobry seks wpisana jest odrobina szaleństwa, a zabawa w scenariusze erotyczne stanowi świetną okazję, żeby pozwolić sobie na więcej. (…) Bo w seksie nie chodzi o udowadnianie swojej moralności czy normalności, ale o przyjemność i dobrą zabawę”.

Zabawa w erotyczne scenariusze, w odgrywanie ról jest

1) cholernie podniecająca (no, może na początku tylko podniecająca, ale z nabraniem wprawy staje się cholernie podniecająca)
2) skrojona na miarę (w przeciwieństwie do wibratorów)
3) dająca mnóstwo radości i bliskości w związku

I właśnie ta potrzeba/chęć wyjścia z niektórymi pomysłami ze świata fantazji do prawdziwej sypialni popchnęła nas do stworzenia apartamentu „Szampan i Sekrety” z Pokojem Fantazji, który staje się sceną teatralną dla kochanków.

Ale żeby być uczciwą muszę wspomnieć o jednej sprawie. Prawdopodobnie pierwsza próba odegrania scenariusza erotycznego nie będzie tak satysfakcjonująca czy doskonała jak w planach (i marzeniach). To tak jak z pierwszym razem – każdy na niego czeka, mitologizuje, podnosi do rangi metafizycznego wręcz przeżycia, spodziewa się trzęsienia ziemi i spadających gwiazd. A w rzeczywistości często jest za szybko, nieporadnie, bez orgazmu, który można potem latami wspominać.

Być może się speszycie, lub roześmiejecie. Może będziecie chcieli zrezygnować w ostatniej chwili. Albo partner/ka powie coś, co zupełnie nie będzie grało z waszym pomysłem na postać i klimat spotkania. Bywa. Są sposoby, żeby ryzyko zmniejszyć, ale nie ma złotej rady na idealną randkę z fantazją.

Więc – bądźcie tolerancyjni dla siebie i partnerki/a. Nie zniechęcajcie się. Pozwólcie sobie na śmiech. Kochajcie się – nawet jeśli fantazja nie wyjdzie.

JAK JĄ ODEGRAĆ, ŻEBY UNIKNĄĆ ZAŻENOWANIA I ŚMIESZNOŚCI?

Fakt, to nie jest takie proste jak wypicie lampki wina na randce. I przy pierwszym podejściu może być bardziej zabawnie niż podniecająco. Ale po pierwsze praktyka czyni mistrza, a po drugie – śmiech w sypialni to też afrodyzjak. Ostatecznie turlając się ze śmiechu jesteśmy szczęśliwi, odpowiednie hormony krążą w naszych żyłach i wtedy wystarczy milisekunda, żeby z tego stanu wejść w stan zupełnie inny.

A jak bawić się scenariuszami, żeby już od początku być bardziej po stronie pożądania niż komedii z balu przebierańców – dowiedz się z naszego poradnika. Do pobrania pod opisem każdego z dostępnych Pokoi Fantazji.

Dobrej(i długiej) zabawy!

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz